Katastrofa w Czarnobylu

Opowieść o katastrofie nie powinna zaczynać się w momencie wybuchu, a zdecydowanie wcześniej. Dzień przed personel, który obsługiwał blok energetyczny numer cztery przygotowywał się do testów. Eksperyment ten powinien zostać wykonany wcześniej, jeszcze przed oddaniem reaktora do użytku, jednak został przełożony ze względu na problemy z terminowym rozpoczęciem działania. Jego konieczność wyniknęła ze zmian w projekcie, który nigdy wcześniej nie został wdrożony w produkcję. Część energii wytwarzanej przez reaktory była zużywana na zasilanie własne elektrowni i poszczególnych bloków (zasilanie pomp wody chłodzącej, systemów kontrolnych itp.). W razie konieczności wyłączenia reaktora, energia jest dostarczana przez agregaty prądotwórcze, a następnie z zewnątrz. Okazało się jednak, że przez 45 sekund między dostarczeniem prądu z agregatów, a wyłączeniem reaktora, wszystkie systemy kontroli i bezpieczeństwa nie były zasilane i nie było nad nimi żadnej kontroli. Test miał wykazać, jak długo w sytuacji awaryjnej, energia kinetyczna wynikająca z ruchu obrotowego turbin produkuje energię wystarczającą do awaryjnego sterowania. Dlatego test miał polegać na zmniejszeniu mocy reaktora, a następnie na zablokowaniu dopływu pary do turbin generatorów i mierzeniu czasu ich pracy po odcięciu w taki sposób zasilania. Test wydawał się bezpieczny i posiadał ściśle określony scenariusz. Miał zostać przeprowadzony 25 kwietnia na dziennej zmianie, którą uprzedzono i poinformowano o procedurach. Od rana moc reaktora była zmniejszana do 50% jednak ze względu na nieoczekiwaną przerwę w pracy okolicznej elektrowni, nakazano opóźnienie testu o 12h. Nocna zmiana, zaczynając o północy, nie znała okoliczności, a niedoświadczony operator za bardzo zredukował moc, która spadła z planowego poziomu 0,7-1GW do 10MW. Reaktor nie posiadał odpowiednich narzędzi, by wykryć i zasygnalizować, że doszło do tzw. Zatrucia ksenonowego, w którego przypadku należy poczekać 24h do ponownego uruchomienia reaktora. Przy tak małej mocy przeprowadzenie eksperymentu było niemożliwe. Operatorzy, nieświadomi zatrucia ksenonowego, zaczęli zwiększać moc reaktora usuwając kolejne pręty kontrolne, aż do momentu, gdy konieczne było wyłączenie automatycznych mechanizmów i ręczne przesunięcie prętów do pozycji znacznie przekraczającej przyjęte normy. Reaktor gwałtownie zwiększał moc, aż w końcu kierownik zmiany uruchomił procedurę awaryjną AZ-5 która natychmiastowo wygasza reaktor poprzez całkowite wsunięcie prętów kontrolnych, także tych wyjętych wcześniej ręcznie. Nie przyniosło to jednak rezultatów, ponieważ przegrzanie rdzenia zablokowało wsuwanie prętów, a moc wzrosła do 530 MW w ciągu trzech sekund, by w ciągu kolejnych pięciu osiągnąć 30 GW, niemal dziesięciokrotnie przekraczając normalny poziom. Sytuacja ta doprowadziła najpierw do pierwszej, a potem drugiej eksplozji.

Jak oceniasz artykuł?

/ 5.

Dodaj komentarz

pogrzeby warszawakarnisze elektryczne warszawachemia gospodarczapapier do sublimacjicalcium caseinate adblu usługi pogrzebowe warszawa praca dla kierowcy praca dla kierowcy stelvio oponytransport do Francji Gril na ogniskoCrocsbibiaparat biorezonansowykomputer dla graczachip tuning ivecoadblue obd emulatorKatalog firmdieta pudełkowa warszawaapartamenty hiszpaniaangielski łódź AdidasPuchary Apartamenty Gdynia Apartamenty ŚwinoujścieKomornik WarszawaUkładanie kostki brukowej Warszawa wywóz smieci warszawa Hotel Kaszubynaprawa volvo warszawapralnia odzieży roboczejzmysłowa bieliznapochłaniacze wilgoci bilety na barcelonemebleanodowanieimplanty karkówKancelaria adwokacka GdyniaKancelaria adwokacka Warszawa